Zagłada Żydów europejskich

Założycielską książką Fundacji TEXTURA  jest  Zagłada Żydów europejskich Raula Hilberga.

Tłumaczenie: Jerzy Giebułtowski

Wydawca: Piotr Stefaniuk, Warszawa 2014

 

„Nie wystarczy wiedzieć, że Żydów zgładzono. Trzeba jeszcze pojąć, jak tę operację przeprowadzono.”

O autorze

  • Raul Hilberg, historyk żydowskiego pochodzenia, urodził się w Wiedniu 2 czerwca 1926 r. Zmarł 4 sierpnia 2007 r. w Burlington w stanie Vermont, po trzech i pół roku walki z rakiem.
  • Niewiele wiemy o jego życiu prywatnym. Wiadomo jednak na pewno, że wiosną 1939 r. jego rodzina uciekła z Europy. Po krótkim pobycie w Hawanie, 1 września 1939 r., w dniu inwazji Hitlera na Polskę i wybuchu II wojny światowej, rodzina Hilbergów przybyła do Stanów Zjednoczonych i osiedliła się w Nowym Jorku.
  • W wieku lat osiemnastu wstąpił do wojska. Służbę pełnił później w Europie, gdzie trafił do Departamentu Dokumentacji Wojennej. Z racji biegłej znajomości języka niemieckiego miał tam opracowywać dokumenty związane z Holokaustem. To wydarzenie zdeterminowało całe jego późniejsze życie – wówczas uznał bowiem badanie Zagłady za misję swojego życia i postanowił poświęcić się historii najnowszej. Wrócił później do kraju, by dokończyć studia licencjackie w Brooklyn College, zdobyć stopień magistra i doktora nauk politycznych na Uniwersytecie Columbia.
  • Kolejnym przełomowym wydarzeniem było dla niego zetknięcie się na studiach z Franzem Neumannem – autorem jednej z pierwszych prac na temat struktury państwa nazistowskiego Behemoth. Zamiast na osobowości i ideologii Hitlera, Neumann koncentrował się na czterech nazistowskich strukturach hierarchicznych: partii, administracji, wojsku i przemyśle. Była to pierwsza „polikratyczna” interpretacja ustroju nazistowskiego.
  • Hilberg napisał pod kierunkiem Neumanna pracę magisterską o roli niemieckiej służby cywilnej w zagładzie Żydów europejskich. Zapytał go wówczas, czy mógłby rozwinąć ten temat w pracy doktorskiej. Neumann wyraził zgodę, dodając: „To będzie twój pogrzeb”.
  • Po ukończeniu pracy doktorskiej, wiosną 1956 r. Hilberg rozpoczął pracę na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Vermont, gdzie został do emerytury, czyli 1991 r. W 1978 r. został profesorem nauk politycznych. Wykładał głównie stosunki międzynarodowe, prawo międzynarodowe, amerykańską politykę zagraniczną oraz problemy amerykańskiej administracji rządowej. Zajęcia o Zagładzie zaczął prowadzić dopiero we wczesnych latach siedemdziesiątych, spełniając w ten sposób usilne prośby kolegów i studentów.
  • Badacz, który dał swej kilkuletniej córce do czytania „Noc” Elie Wiesela i „Dziennik Adama Czerniakowa” podczas swych akademickich i publicznych wystąpień nieodmiennie zachwycał swych słuchaczy, nie posiłkując się notatkami. Z audytorium padały często dwa rodzaje pytań. Pierwsze – dlaczego Niemcy to zrobili; drugie – czy mogli to zrobić tylko Niemcy. Na pierwsze odpowiadał: „Bo chcieli”; na drugie: „Mam nadzieję, że tak”.
  • W wydanej w 1992 r. książce Sprawcy, Ofiary, Świadkowie (wyd. polskie 2007) Hilberg wyłożył swoją koncepcję triady i przeanalizował uczestników Zagłady pod względem ich doświadczeń, perspektyw i zachowań.
  • Kolejną publikacją była jego autobiografia naukowa, wydana po raz pierwszy w 1994 r. w Niemczech (wyd. polskie 2012) pt. Pamięć i polityka. Droga historyka Zagłady. Opisał w niej trudności napotkane w walce o publikację swej monumentalnej monografii.
  • Ostatnia książka Hilberga, Sources of Holocaust Research: An Analysis, wydana w 2001 r. jest studium dotyczącym istoty samych dokumentów. Odzwierciedla jego skłonność do tomistycznej kategoryzacji i systematycznego podziału tematów na podtematy. Odzwierciedla jego przekonanie, że badania nad Zagładą są przedsięwzięciem „empirycznym”, podlegającym takim samym rygorom metodologicznym i standardom jak inne projekty oparte na badaniach empirycznych, pomimo emocjonalnego i moralnego znaczenia tego tematu.
  • W 2005 r. został uhonorowany przez Yad Vashem – tę samą instytucję, w której wcześniej był nie tylko niemile widziany, ale także zaciekle krytykowany.
  • Hilberg bardziej interesował się nowymi źródłami pierwotnymi niż ogromną ilością nowych publikacji dotyczących Zagłady. Sam często nazywał się „badaczem dokumentów”.
  • Zdaniem Hilberga badacz, pracując nad swym projektem, przechodzi trzy fazy: w pierwszej odkrywa przytłaczającą ilość dokumentów i informacji, w drugiej zaczyna widzieć między nimi związek, w trzeciej natomiast tworzy z tego wszystkiego całość.
  • Na początku swej badawczej drogi był samotnikiem, którego wybrany obszar badań nie miał właściwie żadnego zaplecza. Jednak na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, gdy publiczna świadomość na temat Zagłady w Stanach Zjednoczonych zaczęła wzrastać, uznano go za czołowego badacza amerykańskiego w tej dziedzinie. Dzięki temu stał się też głównym doradcą powstającego wówczas U.S. Holocaust Memorial Museum.
  • Jego z początku ignorowane a później atakowane dzieło stopniowo zyskiwało należne mu uznanie i uprawomocniło status tej zupełnie nowej dziedziny badań, inspirując tym samym kolejnych naukowców. Hilberg był pisarzem niezwykle świadomym wagi i znaczenia słów, lecz z racji przyjętej w Zagładzie perspektywy trudno było mu się pozbyć łatki badacza anonimowej biurokracji sprawcy.
  • Wraz z jego niedawnym odejściem straciliśmy jednego z „ojców-założycieli” badań nad Zagładą i autora fundamentalnej dla tej dziedziny monografii.

O książce

  • Zagłada Żydów Europejskich Hilberga jest pracą pionierską pod dwoma względami: jakościowym i ilościowym. Autor wykonał iście benedyktyńską pracę badawczą i syntetyczną, co tyczy się całej liczącej ponad 1500 stron trzytomowej monografii, opatrzonej tysiącami przypisów.
  • W miarę ukazywania się nowych źródeł Hilberg konsekwentnie uzupełniał i rozbudowywał swoje opus magnum. Problemy z jego publikacją rozpoczęły się na etapie szukania wydawcy. Jeden po drugim odrzucali oni bowiem rękopis rozprawy doktorskiej Hilberga. Powodem był nie tylko rozmiar dzieła, ale także kwestie interpretacyjne. The Destruction of the European Jews ukazała się w końcu w 1961 r. w wydawnictwie chicagowskim Quadrangle Press dzięki dotacji osoby prywatnej. Pierwsze wydanie oparte było przede wszystkim na wyczerpujących badaniach przejętych archiwów niemieckich, które nazwano „dokumentami norymberskimi”, zebranych na potrzeby procesu norymberskiego i późniejszych procesów prowadzonych przed trybunałami amerykańskimi. Wydanie drugie z 1985 r. zostało poszerzone o dokumenty i protokoły przesłuchań zebranych na potrzeby procesu Eichmanna oraz liczne niemieckie dokumenty sądowe, nowo udostępnione zasoby archiwalne w Niemczech, Izraelu i innych krajach i kluczowe źródła żydowskie, takie jak dziennik Czerniakowa i Kronikę Getta Łódzkiego. W wydaniu trzecim z 2004 r. wykorzystano całe mnóstwo dokumentów udostępnionych po upadku komunizmu w Europie Wschodniej. Między kolejnymi wydaniami angielskimi Hilberg uzupełniał coraz liczniejsze wydania w innych językach.
  • Najważniejszym dokonaniem Hilberga było przedstawienie dokonanej przez nazistów Zagłady nie jako niespotykanego w dziejach ludzkości pogromu, eksplozji sadyzmu, czy też upadku cywilizacji, lecz raczej jako „proces administracyjny wykonany przez biurokratów działających w sieci urzędów na całym kontynencie”.
  • Jej polskie tłumaczenie The Destruction of the European Jews ukazuje się ponad pół wieku później. Na polską edycję skróconej wersji Destruction of the European Jews (student edition) autor nie wyraził zgody, uważał bowiem, że w Polsce, na ziemiach której Niemcy dokonali Zagłady, powinno się ukazać pełne wydanie jego książki. Dlaczego zatem tak ważne dzieło nie mogło doczekać się polskiej edycji? Ze względu na stan świadomości społecznej. Ta książka musiała po prostu poczekać na swój czas.
  • Tłumacz, Jerzy Giebułtowski, przystąpił do tłumaczenia wiosną 2007 r. Praca zespołu redakcyjnego, złożonego z tłumacza Jerzego Giebułtowskiego, redaktora naukowego dr. hab. Dariusza Libionki, redaktorki Beaty Bińko, redaktora prowadzącego Jakuba Petelewicza oraz prof. dr hab. Barbary Engelking trwała zatem sześć lat. Pierwszym redaktorem Zagłady był wydawca książki dr Piotr Stefaniuk, który przykłada szczególną wagę do politycznego zorientowania tejże monografii.
  • Podstawą przekładu było wydanie Yale University Press z roku 2003. W czasie pracy nad polskim tłumaczeniem, zespołowi redakcyjnemu przez kilka miesięcy dane było utrzymywać kontakt z jej autorem. Stan zdrowia nie pozwolił mu na przyjazd do Polski, przesłał jednak uzupełnienia i korekty, jakie poczynił od ostatniego wydania książki w języku angielskim z 2003 r. Ostatnich wskazówek udzielił tłumaczowi na kilka dni przed śmiercią. Zrezygnował z honorarium za pierwsze polskie wydanie swojego dzieła.
  • Zespół redakcyjny przyjął zasadę jak największej wierności oryginałowi. Okładka jest równie oszczędna, w miarę możliwości zachowano niemieckie nazewnictwo i tytulaturę, odwzorowano też postać graficzną tabel i map. Przypisy od redaktora i tłumacza ograniczono do minimum.
  • Tytuł oryginalny zawiera słowo destruction. Żydzi europejscy nie zostali bowiem eksterminowani jedynie w sensie fizycznym. Zniszczono także ich życie kulturalne, społeczne, polityczne, intelektualne i gospodarcze. Doprowadzono zatem do unicestwienia życia Żydów europejskich we wszystkich jego przejawach i aspektach. Destruction jest zatem pojęciem szerszym od eksterminacji. Decyzja użycia polskiego słowa „zagłada” jest pewnego rodzaju kompromisem między ekwiwalentem semantycznym a wymogami frazeologii. Autor zaakceptował to rozwiązanie na krótko przed śmiercią.
  • 50 lat po odrzuceniu testu, na wydanie hebrajskiego tłumaczenia Zagłady zdecydowało się także Yad Vashem.
  • Raulowi Hilbergowi szczególnie zależało na wydaniu monografii w przekładzie na język polski. Oddając czytelnikowi polskiemu nie tylko przekład, ale najpełniejszą i ostatnią zarazem edycję monografii Raula Hilberga, zespół redaktorski spełnia zatem jego życzenie.

Koncepcje i poglądy

  • Hilberg przyjął w swej monografii głównie perspektywę sprawców. Twierdził bowiem, że aby zrozumieć Zagładę, trzeba pojąc jej mechanizm.
  • Zdaniem Hilberga ekspansja procesu Zagłady odbywała się dzięki scaleniu różnych organizacji w maszynerię Zagłady i pełne zaangażowanie aparatu biurokratycznego. Hitler prawdopodobnie nigdy nie podpisał rozkazu dotyczącego zamordowania Żydów. W Niemczech nazistowskich pisemne dyrektywy zastąpiono ustnymi, przez co sprawcy działali instynktownie, bez instrukcji a polecenia ustne traktowali jak rozkazy.
  • Model Zagłady opierał się na początkowej definicji postaci Żyda, następnie koncentracji i ostatecznie eksterminacji.
  • Plany dotyczące Polaków ograniczały się do germanizacji – naziści postanowili usuwać tylko elementy niepowołane i niebezpieczne.
  • W trakcie realizacji planu eksterminacji sprawcy napotkali różnego przeszkody. Pojawiły się bowiem problemy administracyjne – Zagłada nie była opłacalna, stała się ciężarem. Z biegiem czasu wpływy z Zagłady zaczęły drastycznie spadać, a jej koszty rosnąć. Likwidacja taniej siły roboczej okazała się kosztowna.
  • Najtrudniejsze problemy miały charakter psychologiczny. Trzeba je było nieustannie przezwyciężać i dbać o morale sprawców. Akty okrucieństwa były niemile widziane, bo zwracały niepotrzebnie uwagę opinii publicznej (np. rzekome wytwarzanie mydła). Funkcjonariusze nie mogli mieć osobistych motywów ani korzyści, gdyż mienie żydowskie było własnością Rzeszy. Ponadto obowiązywał zakaz prowadzenia egzekucji na własną rękę. Próbowano także zmniejszyć obciążenia psychiczne katów – do „brudnej roboty” wykorzystywano inne narodowości.
  • Zachodnia biurokracja nigdy dotąd nie stanęła wobec tak ogromnej przepaści między zasadami moralnymi a działaniami administracyjnymi.
  • Niemcy nie byli szkoleni ani selekcjonowani do Zagłady, każdy mógł zostać katem. W maszynerii Zagłady udział brał cały przekrój społeczności. „Zwykli ludzie” wykonywali „niezwykłe zadania”, sięgając „po to, co ostateczne”. W obliczu Zagłady podołali zadaniu i specjalnie się nie ociągali. Choć z odmowy udziału w egzekucji nie wyciągano większych konsekwencji, a mimo to znalazła się niezliczona liczba katów.
  • Przykład kolei niemieckich pokazuje, że Zagłada często odbywała się niejako „zza biurka”. Koleje niemieckie były najbardziej niepolityczną i najmniej zideologizowaną instytucją. Niemniej przewiozły do obozów śmierci ponad połowę ofiar Zagłady. Były też instytucją niemiecką, która zdołała zniszczyć właściwie wszystkie obciążające dokumenty. Stanowiły dla Hilberga paradygmat organizacji-sprawcy. Sztab apolitycznych technokratów przystosował swe rutynowe procedury, aby skoordynować setki pociągów specjalnych jadących do obozów zagłady. Opłatę naliczano za kilometr po stawkach obniżonych dla przewozów grupowych, dzieci do lat dziesięciu za połowę stawki, a dzieci do lat czterech „hojnie” wysyłano na śmierć za darmo.
  • Sprawcy opanowali swego rodzaju mechanizm wyparcia, który umożliwiał im przeprowadzenie procesu Zagłady. Aby pozbyć się wątpliwości i poczucia winy musieli w jakiś sposób uciszyć i oczyścić swoje sumienie. Niszczyli zatem dowody pamiątkowe, zdjęcia i filmy. Naziści utajniali informacje o deportowanych i odcięli dopływ informacji o Zagładzie. Sprawców wiązało „braterstwo krwi” – doskonale wiedzieli, że są wspólnikami zbrodni, a tym samym przestępcami wojennymi. Niemcy wyeliminowali temat Zagłady z rozmów towarzyskich i unikali słów takich jak „zabijanie” czy „eksterminacja” nawet w oficjalnej korespondencji. Do opisu bieżących wydarzeń używali zawoalowanego języka. Innymi słowy, dokonali stopniowego przesunięcia granic moralnych.
  • Naziści opanowali pewien system racjonalizacji Zagłady. Wszystkie akcje przedstawiali jako przeciwdziałanie lub obronę. Zgodnie z nazistowską propagandą Żydzi jawili się jako zło wcielone, wrogowie, przestępcy i pasożyci. Przedstawiano ich jako twórców kapitalizmu i komunizmu. Sprawcom udało się wykreować wizję międzynarodowego Żydostwa rządzącego światem, które chce wykończyć Niemców. Ukuto tezę o spisku żydowskim.
  • Hilberg zarysował także sylwetkę ofiar Zagłady, czyli Żydów i model ich reakcji, co spotkało się później z największą falą krytyki. Zdaniem Hilberga Żydzi byli do wojny zupełnie nieprzygotowani i nie potrafili się w jej obliczu zorganizować. Największymi aktami ich oporu były powstanie w getcie i bunt w Sobiborze. Przenieśli ciężar walki z płaszczyzny fizycznej na intelektualną. Stawiali słowa przeciw karabinom. Szukali ratunku przez pracę, żyjąc w przekonaniu, że wyzwolenie nadejdzie na czas. Nie wierzyli w powodzenie ucieczki, paraliżowała ich bezradność.
  • Według autora Judenraty były dla Niemców dużym wsparciem, ponieważ udzielały im informacji, pieniędzy, siły roboczej i wsparcia policyjnego.
  • Hilberg nakreślił także portret świadków. Wielu z nich rzadko się angażowało i pozostawało biernymi wobec wydarzeń. Inni czerpali korzyści z nieszczęścia żydowskich sąsiadów, którzy przed wojną stanowili 40% populacji dużych miast.
  • Kategoria świadków jest najbardziej kontrowersyjną częścią hilbergowskiej triady. Stanowi przedmiot ożywionych dyskusji, ponieważ angielskie słowo bystanders nie ma dobrego odpowiednika w języku polskim. Termin świadkowie, będący kompromisem między ekwiwalentem semantycznym a wymogami frazeologii, utarł się, lecz wciąż budzi pewne kontrowersje. Pozostaje bowiem pytanie o stopień świadomego współuczestnictwa, a może nawet współsprawstwa, osób należących do tej kategorii.
  • W Kopenhadze ocalało 99% ludzi pochodzenia żydowskiego. W Warszawie 99% zgładzono. Jaki wpływ na te dane miała postawa wspomnianych świadków tych wydarzeń?
  • Po ukazaniu się Zagłady w języku angielskim Hilberg stał się celem ataków rewizjonistów i negacjonistów Holokaustu oraz neonazistów. Był jednak przeciwny karaniu ludzi utrzymujących, że Zagłada nigdy się nie wydarzyła. Opowiadał się przeciwko kneblowaniu im ust, gdyż uważał to oznakę słabości, nie siły.
  • Na początku Hilberg sprzeciwiał się używaniu słowa “Holocaust” ze względu na jego religijne konotacje. W końcu sprawę rozstrzygnęła częstość użycia. Jednak słowo „Holocaust” rodzi wiele różnego rodzaju problemów – teraz niemal wszystko określa się mianem Holocaustu. Słowo “ludobójstwo” jest również nadużywane i tym samym traci na znaczeniu oraz mocy.
  • Zdaniem Hilberga badania nad Zagładą idą w dobrym kierunku. Koncentrują się na pozyskiwaniu szczegółów, zwłaszcza na poziomie lokalnym. Kolejną rzeczą, na jaką trzeba zwrócić uwagę, jest analiza tych aspektów wydarzeń, które wciąż są tematami tabu. Należy też uściślić kim byli i jacy byli sąsiedzi owych Żydów. Jaki mieli wpływ na zachodzące wokół nich zdarzenia. Czy dołączali do sprawców, pomagali ofiarom, czy, jak w większości przypadków, pozostać neutralnymi.
  • Hilberg nie zgadzał się z Eli Wieselem, który mówił: „Słuchajcie tych którzy przeżyli, słuchajcie nawet ich dzieci”. Zdaniem autora Zagłady trzeba słuchać ocalałych, ale to nie wystarczy. W ten sposób nie da się odkryć tajemnic ludzi, którzy nie przeżyli. To z kolei wymaga pracochłonnych badań nieodkrytych i niezbadanych dotąd dokumentów.
  • Hilberg uważał, że badanie Zagłady nie jest zadaniem dla amatorów, ludzi niewykwalifikowanych ani filozofów, lecz dla ludzi znających języki obce, historię, nauki polityczne, ekonomię, itd. Badacze muszą być doskonale przygotowani.
  • Podsumowując swe rozważania, Hilberg stwierdził, że „ostatecznie zagłada Żydów była nie tyle skutkiem uchwalonych ustaw czy wydanych poleceń, ile kwestią ducha, porozumienia, zgody i synchronizacji”.

Kontrowersje

  • Na początku drogi Hilbergowi stale brakowało pieniędzy. Spotykał się wówczas z niechęcią ze strony wydawców, członków środowiska akademickiego i odbiorców. Najbardziej bolesna krytyka przyszła do Hilberga z Yad Vashem. Od dyrektora izraelskiego Instytutu Pamięci Męczenników i Bohaterów Zagłady dowiedział się, że: „Tutejsi historycy żydowscy mają zastrzeżenia wobec Pańskich wniosków historycznych, zarówno w odniesieniu do porównań z minionymi epokami, jak i Pańskiej oceny oporu Żydów (czynnego i biernego) podczas okupacji nazistowskiej”.
  • Zagłada Żydów Europejskich znalazła się w centrum ożywionych sporów po tym, jak Hannah Arendt użyła, a właściwie nadużyła jej w swej kontrowersyjnej książce Eichmann w Jerozolimie. Arendt odwoływała się w niej w nazbyt uproszczony sposób do tez Hilberga. Na fali krytyki jej książki poważne ataki dotknęły również monografię Hilberga. Autorem jednej z najdotkliwszych i najsurowszych ocen był Nathan Eck z „Yad Vashem Studies”, który orzekł, że nie jest to „poważne studium” a raczej „zniesławienie Żydów” motywowane zapewne „nienawiścią [Hilberga] do samego siebie lub całego narodu”. Autora krytykowano między innymi za nazbyt politologiczne ujęcie Zagłady, ograniczenie się wyłącznie do dokumentacji niemieckiej, pomijanie dokumentów i relacji ofiar oraz, a może przede wszystkim, za jego podejście do postaw Żydów wobec nazistów, krytykę Judenratów za uczestnictwo w machinie Zagłady a także za bagatelizowanie znaczenia oporu Żydów. Wielokrotnie słyszał też zarzuty o „zniesławianie umarłych”.
  • Jak sam po latach wyznał: „Nie doceniłem wagi mitów i za bardzo liczyłem na trzeźwy osąd czytelników”. W swej pracy badawczej zawsze wybierał prawdę, za co został ostatecznie doceniony.